Czy jestem gotowa/-y, żeby mieć nianię?
Twoja gotowość jest tak samo ważna, jak gotowość dziecka.
To pytanie, które może wydawać się proste, ale w rzeczywistości niesie za sobą wiele emocji, refleksji i… wątpliwości.
Bo choć często skupiamy się na gotowości dziecka, równie ważne — jeśli nie ważniejsze — jest to, czy my, jako rodzice, jesteśmy na ten krok gotowi. 🙂
Zanim podejmiemy decyzję o zatrudnieniu niani, warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie kilka pytań:
– Czy czuję, że potrzebuję wsparcia?
– Czy jestem gotowa, by ktoś inny zaopiekował się moim dzieckiem — choćby na chwilę?
– Jak się poczuję, gdy po raz pierwszy zostawię je z nianią? (Ja pierwszy raz płakałam po wyjściu z mieszkania… Tak. I nie dlatego, że działo się coś złego — to były emocje, z którymi ja musiałam sobie poradzić.)
Czasami warto porozmawiać o tym z partnerką/partnerem, przyjacielem, a nawet skonsultować się z osobą z agencji niań. Czasem wystarczy rozmowa, by rozjaśniły się nam wątpliwości — a nawet pojawiła się ulga.
Często rodzice boją się, że:
- Nikt nie zajmie się dzieckiem tak dobrze, jak oni sami,
- albo przeciwnie — niania zrobi to tak dobrze, że dziecko… nie będzie tęskniło.
To zupełnie naturalne. Ale jeśli mamy z dzieckiem bezpieczną więź — żadna niania jej nie zastąpi. Dziecko może być szczęśliwe z inną osobą, a jednocześnie kochać nas bezgranicznie. Te dwie rzeczy się nie wykluczają.
Wiara i otwartość rodziców w to, że dziecko może czuć się dobrze i bezpiecznie z inną osobą, jest podstawą dobrej adaptacji. Bez tej wewnętrznej zgody trudno ruszyć dalej.
Warto mieć świadomość, że adaptacja to proces — nie tylko dla dziecka, ale również dla nas, rodziców. Jej celem jest zbudowanie zaufania — zarówno w relacji dziecka z nianią, jak i rodziców do niej.
To nie dzieje się od razu. To coś, co dzieje się krok po kroku.
Czasem to my jesteśmy gotowi, a dziecko potrzebuje jeszcze przestrzeni i czasu. Czasem odwrotnie. I to też jest okej.
Nie warto niczego przyspieszać ani robić wbrew sobie.
Nie ma jednej „właściwej” odpowiedzi ani jednego dobrego momentu. Są za to pytania, które warto sobie zadać. Emocje, które warto przyjąć. I przekonania, które warto obejrzeć z bliska — skąd się biorą? Czy są naprawdę nasze?
Dajmy sobie czas. Bez presji. Z uważnością.
Zachęcamy do śledzenia naszych profili w mediach społecznościowych, gdzie regularnie publikujemy dodatkowe porady, wskazówki i aktualności. 🙂
